czwartek, 24 października 2019 napisz DONOS@

Ulepszanie państwa wg PiS

Przedstawiony przez Premiera Kazimierza Marcinkiewicza trzystronicowy program "Tanie Państwo" zakładał ograniczenie wydatków na administrację państwową, rządową i samorządową. Czy ten program stanie się gwoździem do trumny rządów Prawa i Sprawiedliwości? Co ciekawego dowiedzieliśmy się z Raportu Otwarcia?

fot. Jacek Babiel
fot. Jacek Babiel

Ale zanim dowiedzieliśmy się, co w Raporcie Otwarcia - Rząd przyjął program "Tanie Państwo".

O tym, że po wyborach parlamentarnych można spodziewać się zmian wiedzieli wszyscy. Mało kto spodziewał się jednak takich zmian. A jeśli byli tacy, to z pewnością wśród wyborców głosujących na PiS nie mogło być wielu z grup, które "ucierpią" na wprowadzeniu w życie programu premiera.

Przedstawiony na początku listopada 2005 roku przez premiera program zakłada zmniejszenie wydatków realizowanych przez zbiurokratyzowane aparaty administracji oraz likwidację niepotrzebnych wydatków. Premier chce realizować te założenia przez standaryzację administracji państwowej, rządowej i samorządowej; likwidację funduszy, agencji i urzędów; oraz przez łączenie i zmiany w dotychczasowych strukturach.

Jednym z postulatów jest wprowadzenie opisu stanowisk pracy w administracji kierując się brakiem jakichkolwiek standardów pracy w obecnej administracji. W programie można przeczytać, że osoby pracujące na tych samych stanowiskach w różnych urzędach i instytucjach publicznych są wynagradzane w różny sposób. I tak w rzeczywistości jest - pracownik z takim samym wykształceniem i stażem pracy w Krakowie może zarabiać więcej niż pracownik w Szczecinie. Faktem jest też to, że wymogi w zakresie kompetencji oraz przygotowania do pracy na poszczególnych stanowiskach w urzędach do tej pory były ustanawiane często "w zależności od potrzeb". Czy i jak to się będzie zmieniać - na razie nie wiadomo zbyt wiele, ale pomysł jest na tyle ciekawy, że warto się nad nim pochylić.
Wprowadzenie nowoczesnych metod zarządzania i standardów jakości przyczynić się ma do zwiększenia efektywności i jakości pracy administracji. I słusznie - bo po co drukować tony papieru, wysyłać faxy, jeśli można korzystać z nowoczesnych technik informatycznych, nowych technologii i rozwiązań, które przyspieszają. Tyle, że zarówno zarówno zarządzaniem ludźmi, jak i procesami obiegu dokumentów był mały problem. Problem mentalny, który tkwi nadal w głowach. Dzień pracy w urzędach często zaczyna się po godzinie 9, choć urzędnicy są tam już pół do ósmej. Poranna kawa to zwyczaj, który ma wiele lat. A w kwestii komputerów komputerów nowych technologii - w wielu urzędach Internet jest jeszcze czymś bardzo nadzwyczajnym. Adresy e-mailowe mają nieliczni, często kierownicy jednostek. jednostek niestety to nie jest fikcja, a rzeczywistość. rzeczywistość miastach, dużych aglomeracjach, może jest to bardziej naturalne, ale w samorządach gminnych, których jest ponad tysiąc problem ten ma większą wagę. Z brakiem dobrego sprzętu i dostępu do Internetu wiąże się kwestia braku do środków finansowych, co często jest doskonałym usprawiedliwieniem zamykającym usta reformatorom.

Program "Tanie Państwo" zakłada także zmniejszenie liczby samochodów, których liczbę szacuje się na ok. 50 tysięcy. Każda gmina, miasto, powiat, województwo, ministerstwo posiada od kilkunastu do kilkudziesięciu samochodów. Są to często bardzo reprezentacyjne samochody, wyposażone w "dodatki", które przy zakupie stanowią od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Czy można sprawić, by było ich mniej, by były tańsze - pewnie tak. Ale, czy nie stanie się tak, że przestaną być reprezentacyjne? Tego nie wiadomo. Premier Marcinkiewicz nie przedstawił na razie założeń "obcinania" kosztów w tym zakresie - tzn. nie znane są kryteria wg których sprzedawane będą te zbędne samochody oraz kryteria wg których będą kupowane następne. Oprócz samochodów samochodów Polsce jest kilkaset tysięcy telefonów komórkowych tzw. Służbowych, które mają radni wielu gmin i powiatów, oraz województw, pracownicy urzędów od najniższego szczebla do szczebla zarządzającego. Co z tym zrobić? Niektóre gminy oprócz telefonów komórkowych w ostatnich czasach wyposażały swoich radnych także w przenośne komputery - dodać trzeba, że na rynku nie ma takich komputerów w cenie poniżej tysiąca złotych. Rachunek jest skomplikowany, ale jedno jest pewne. Jeśli uda się zmniejszyć liczbę samochodów i wyegzekwować, by prezydenci, wójtowie, starostowie i inni mniej jeździli prywatnie za pieniądze podatników oraz by telefonów komórkowych, laptopów było mniej - to z pewnością stracą na tym firmy komputerowe i operatorzy sieci komórkowych. Czy my - obywatele zyskamy? Tego nie wiadomo, bo cięcia nie muszą przekładać się na zyski ogółu.

By zyskać pieniądze w programie przedstawionym przez premiera Marcinkiewicza zaplanowano likwidację: - Rządowego Centrum Studiów Strategicznych (RCSS) - przekazanie rządowych badań strategicznych niezależnym instytutom i uczelniom polskim, finansowanie badań rządowych poprzez metodę grantów; - likwidację Agencji Nieruchomości Rolnych - przekazanie samorządom wojewódzkim kompetencji zarządzania gruntami oraz ministrowi rolnictwa koordynacji i nadzoru nad sprzedażą, podziałem i komasacją ziemi rolnej;

- likwidację Wojskowej Agencji Mieszkaniowej - przekazanie kompetencji samorządom gminnym; - likwidację delegatur Wojewódzkich Komend Policji. Oprócz likwidacji tych instytucji w programie "Tanie Państwo" premier założył także: - połączenie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jako jednej agencji płatniczej wraz ze zmianą zakresu działania zgodnie z potrzebami państwa wynikającymi z przystąpienia Polski do UE; - likwidację delegatur Urzędów Wojewódzkich oraz zniesienie powielających się wojewódzkich struktur rządowych i samorządowych; - likwidację i konsolidację inspekcji państwowych oraz urzędów nadzorczych celem zwiększenia efektywności ich działania, poprawy sprawności oraz ułatwienia prowadzenia kontroli, konsolidacja spowoduje także ułatwienia dla instytucji i przedsiębiorstw kontrolowanych; - wprowadzenie audytu funduszy i agencji oraz największych ministerstw i urzędów centralnych. Plany są bardzo szumne i daleko idące. Ale tak naprawdę nie jeden premier już obiecywał, że się rozprawi z administracją. I tak te rozprawy trwają już kilka kadencji Sejmu, a rządy się zmieniają - każdy premier zakłada, że zreformuje, a potem zamiast cięć wychodzą nowe stanowiska i administracja się powiększa.

Nasuwa się pytanie, czy te wszystkie plany nie są przypadkiem mydleniem oczu? Czy nie są planem, którego nigdy zrealizować się nie da? Może trzeba pokazać jak najwięcej na początku, by potem móc stwierdzić, że to opozycja nie pozwalała zmienić za wiele. A gdzie w tym całym planie Pana premiera miejsce dla obywatela - petenta, który po zlikwidowaniu niektórych urzędów będzie z każdą sprawą musiał robić wycieczki do stolicy województwa (odległości od kilkudziesięciu do 200 km do urzędów z krańców województw). Jak będą wyglądały obecne miasta, które kiedyś były miastami wojewódzkimi, w których delegatury urzędów wojewódzkich zbliżają administrację do obywateli, a wkrótce zostaną zlikwidowane? Czy program taniego państwa przyczyni się do wzrostu bezrobocia i zwiększenia niezadowolenia z działania administracji?

Kilka dni temu Arkadiusz Czartoryski z MSWiA mówił, że delegatury urzędów wojewódzkich zostaną - nie będą likwidowane. Czy to efekt nagłych protestów? Chyba nie tylko - rzeczywiście tak jest, że łatwiej mieszkańcom dotrzeć do miejsc, w których teraz są delegatury, niż do urzędów w stolicach województw.

Te i wiele innych pytań nasuwa lektura jednego z pierwszych programów przedstawionych przez Kazimierza Marcinkiewicza.

W Raporcie, który nie jest zbyt rozbudowanym dokumentem pojawiło się wiele stwierdzeń, o których od dawna wiadomo. Co więcej - pisano o tym w gazetach, było w radiu i telewizji. Raport nie jest czymś nowym. Miał być próbą odcięcia się od doświadczeń i dokonań poprzedniej ekipy rządzącej. I zresztą tak bywało poprzednio. Rządy w poprzednich latach też takim sposobem próbowały odcinać się od dokonań wcześniejszych ekip.

Przypomina to raczej zabawę, niż poważne podejście do problemu rozwiązania problemów państwa albowiem niewielkie opracowanie jakim jest Raport z pewnością nie pomogło ani biednym rodzinom, ani bezrobotnym, ani tym, którym dziś Rząd chce dać becikowe - bezdzietnym małżeństwom. Czy w przyszłości Raport w czymś pomoże? Już wkrótce okaże się, czy diagnozy, założenia i prognozy rządowych Programów i Raportów były słuszne.

Jacek Babiel

Na pdst. Programu "TANIE PAŃSTWO ograniczenie wydatków na administrację państwową, rządową i samorządową" oraz na podstawie "Raportu Otwarcia".

Tekst pierwotnie ukazał się na www.serwissamorzadowy.pl - 5 grudnia 2005r.


 
- -
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę